• Krzysztof Kasperek

Czy da się wychować dzieci bez kar i nagród?

Aktualizacja: maj 21

Wychowanie bez porażek Thomasa Gordona całkowicie zmieniło mój sposób patrzenia na komunikację, autorytet i relację z dzieckiem. Nauczyło naprawdę słuchać. Tylko jak to zrobić?

Czy da się wychować dzieci bez kar i nagród

Powinniśmy wszystko akceptować?

Rodzicielstwo czy bycie nauczycielem narzuca na nas szereg ograniczeń i barier i bardzo często możemy zapomnieć, że jesteśmy po prostu ludźmi. Myślimy, że musimy przybrać „płaszcz rodzicielski, nauczycielski”. Usiłujemy zachowywać się w określony sposób, ponieważ ktoś sądzi, „że rodzice powinni zachowywać się tak właśnie”. Sam żyłem taką iluzją, będąc instruktorem harcerskim, czy nauczycielem. Iluzją, że muszę być bezbłędny i nie warto kierować się emocjami. Przestajemy być wolni. Nagle „jako rodzice” „jako nauczyciele” mamy obowiązek być czymś lepszym niż „tylko” ludzie.


Najważniejsze jest to, że jesteśmy ludźmi, a nie bóstwami.


Nie musimy zawsze wyrażać na wszystko akceptacji i bezzastrzeżeń przyjmować wszystkiego jednakowo. Nie powinniśmy też udawać i akceptować, gdy tego nie chcemy.


Poziom akceptacji naszych dzieci może się różnic w zależności od człowieka, jego doświadczeń, samopoczucia. Rodzic, który w pewnej określonej chwili czuje się pełen energii, zdrowy i szczęśliwy, może prawdopodobnie odczuwać akceptację wobec wielu zachowań swojego dziecka. Mniej z tego, co robi dziecko, będzie przeszkadzać kiedy sami ze sobą czujemy się dobrze. Fakt, że rodziców jest dwoje, a nauczycieli kilkoro lub kilkunastu przyczynia się do złożonego akceptacji dzieci w szkołach i domach. Jeden dorosły będzie bardziej akceptujący niż drugi.


Dorośli mogą być i będą niekonsekwentni.


Nasze uczucia zmieniają się z dnia na dzień, od dziecka do dziecka, od sytuacji do sytuacji. Jeżeli nawet będziemy próbowali być konsekwentni, to ciężko to będzie zachować w rzeczywistości. Bycie konsekwentnym skłania również do hipokryzji i do odgrywania roli, człowieka, którego uczucia się niezmienne.


Żaden z dorosłych nie odczuwa akceptacji wobec każdego zachowania dziecka. Niektóre zachowania dziecka będą zawsze należeć do „zakresu braku akceptacji” Niektórzy z nas mogą stosować też fałszywą akceptację.


Jak każdy wie, dzieci mają swoisty „radar empatii i uczuć”, z automatu wyczuwają, gdy coś jest nie tak, dzieci wychwytują sygnały świadomie i nie świadomie.


Co się dzieje, gdy dorosły nie akceptuję, ale jego zachowanie wydaje się dziecku aprobujące? Otrzymuje sprzeczne sygnały, częste przeżywanie sytuacji tego typu może prowadzić do dziecięcych „prób” sprawdzania prawdziwych uczuć, może powodować przygnębienie, niepewność. Dziecko może mieć poważną wątpliwość co do szczerości lub uczciwości dorosłego. W końcu może dojść do wniosku, że całkowicie traci zaufanie do swojej matki.


Musimy się pogodzić z tym, że nie zawsze będziemy akceptować nasze dzieci.


Jak możemy okazywać dziecku akceptację niezależnie od i w przeciwieństwie do naszych odwrotnych uczuć wobec wszystkiego, co dziecko robi lub mówi? Przypuśćmy, że rodzice zupełnie nie akceptują zachowania dziecka, gdy kładzie brudne stopy na nowy tapczan. Wątpię, że na końcu wyciągnie ono z tego wniosek, że choćby nie podobało im się jego zachowanie kładzenia nóg na tapczanie, to jednak odczuwają w tym momencie wobec niego „jako dziecka” nie mniejsze uczucie akceptacji. Przeciwnie czuje, że to, co robi, jako cała osoba nie zdobywa aprobaty.


Jednak ujęcie naszych uczuć w odpowiednie słowa i w odpowiednim momencie może bez używania przemocy pokazać dziecku, jakich jego zachowań nie jest się w stanie zaakceptować, ale tak by nie odebrało tego jako odrzucanie jego osoby.

Gordon obalił „mit konsekwencji” mówiący, że dobry rodzic zawsze w danej sytuacji zachowuje się w ten sam sposób.


Jednym słowem jesteśmy ludźmi, nie bóstwami. Nie musimy wyrażać akceptacji ustawicznie i bez zastrzeżeń czy jednakowo. Nie musimy udawać, że akceptujemy, gdy tak nie jest. Dzieci mogą kosntruktywnie przetwarzać nieakceptujące uczucia gdy są uczciwe i mówią też o ich potrzebach w formie „ja”. To ułatwi każdemu dziecku ujrzenie w nas. Prawdziwej osobowości – ludzkiej, kogoś z kim kontakt będzie dla dziecka wartością.

Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły?

Najważniejsza rzecz, jaką chciałbym przekazać w tym artykule i o której wszyscy pewnie wiedzą, ale sobie może rzadko ją uświadamiamy to kwestia wypaczonego wstydu w kontekście komunikacji z dziećmi.


Używam takiego właśnie sformułowania „wypaczony wstyd”, bo wielokrotnie na mojej ścieżce edukacyjnej oraz w trakcie pracy zawodowej oraz przy obcowaniu z różnego rodzaju dorosłymi zauważyłem, że nie jest dla nas krępujące i wstydliwe używanie obraźliwych, pouczających, obwiniających haseł w stosunku do dzieci.


Natomiast gdy myślimy o tych samych hasłach w kontekście naszych przyjaciół, rodziny, innych dorosłych to każdy z nas zapadłby się pod stół lub nie był w stanie z tymi osobami utrzymać dalszej relacji stosująć te same komunikaty.


Zauważcie, że dzieje się to tylko w stosunku do dzieci. Kiedy odwiedza nas w domu przyjaciel i przypadkowo stawia stopę na poprzecznej listwie jednego z waszych nowych krzeseł, z pewnością nie powiecie do niego:


„Natychmiast zabierz stopę z mojego krzesła” „Nie powinieneś nigdy stawiać stóp na nowym krześle” „Jeśli wiesz, co przystoi, zdejmiesz stopy z mojego krzesła” „Zabrania stawiania stóp”!


To brzmi śmiesznie w sytuacji, gdy chodzi o przyjaciela, gdyż większość osób traktuje te osoby z większym poważaniem niż dzieci. Przyjmują też, że przyjaciele ma dość rozumu, aby sam znaleźć rozwiązanie problemu, pozostawia mu swobodę reagowania na własny sposób.


Na ogół z szacunkiem mówimy do dorosłych, rzadko do dzieci, w ich przypadku pozwalamy sobie na przekonywanie, grożenie, kwestionowanie.


Z czego to wynika? Z oceniającego nas otoczenia. Z zakorzenionego w kulturze statusu dziecka, jako innej „istoty”, istoty bezradnej, która potrzebuje dorosłego jako czynnik tworzący dziecko. Czy nie jest przypadkiem inaczej? To dziecko tworzy dorosłego? Przeczytasz o tym w moim ostatnim artykule.


Nie widzimy w dzieciach takich samych ludzi jak my, którzy na równym stopniu odczuwają emocję, są w stanie samodzielnie rozwiązywać swoje problemy i szukać rozwiązań. Widzimy zupełnie coś innego i ten obraz na tyle nas zaślepia, że nie widzimy niczego złego w komunikacji pełnej ocen i agresji. Hasło „Nie ma dzieci, są ludzie” myślę, że jest jeszcze bardziej aktualne niż kiedyś.


Język kształtuje rzeczywistość


Hipoteza Sapira-Whorfa zakłada, że używany język wpływa w mniejszym lub większym stopniu na sposób myślenie.


Dwoje naukowców uważa, że język (jako system znaków wytworzony przez społeczeństwo, w którym wychowujemy się i myślimy od dzieciństwa) kształtuje nasz sposób postrzegania otaczającego nas świata.

Wobec różnic między systemami językowymi, które są odbiciem tworzących je odmiennych środowisk, ludzie myślący w tych językach rozmaicie postrzegają świat. Jak widzimy język, nasze gesty werbalne i niewerbalne mają ogromną moc. Jeżeli stosujemy je w nieodpowiedni sposób, możemy w łatwy sposób doprowadzić do kryzysu w naszych relacjach.


12 blokad w komunikacji:


  1. Rozkazywać, zarządzać, komenderować;

  2. Ostrzegać, upominać, grozić;

  3. Perswadować, moralizować;

  4. Radzić, dyktować rozwiązania;

  5. Robić wyrzuty, pouczać, przytaczać;

  6. Osądzać, krytykować, obwiniać;

  7. Chwalić i aprobować;

  8. Zmyślać, ośmieszać;

  9. Ośmieszać, zawstydzić;

  10. Interpretować, stawiać diagnozy;

  11. Uspokajać, sztucznie pocieszać, badać;

  12. Wypytywać, odciągać od problemu;


W zamian za to możemy spróbować nowej strategii, gdzie nie ma wygranych i przegranych i chcemy autentycznie rozwiązać czyjś problem.


Czynne słuchanie Thomasa Gordona

Jedną z takich metod jest „czynne słuchanie” zaproponowane przez Thomas Gordona.


Czynne słuchanie stosujemy wtedy kiedy dziecko zaznacza nam, że ma problem. W odpowiedzi na to formułuje swoje zrozumienie własnymi słowami (kodem) i oznajmiamy je na powrót nadawcy w celu uzyskania potwierdzenia, czy dobrze zrozumieliśmy intencje dziecka.

Żeby rozpocząć praktykowanie czynnego słuchania, rodzice muszą nastawić się na to, aby usłyszeć ten rodzaj uczuć, który oznacza „Mam problem”.


Relacja dziecko dorosły może opierać się o trzy schematy, ponieważ mu się przeszkadza w zaspokojeniu potrzeb. Dziecko zaspokaja własne potrzeby i jego zachowanie nie szkodzi osobistym potrzebom. Dziecko zaspokaja własne potrzeby, ale jego zachowanie stanowi problem dla dorosłych.Czynne słuchanie uniezależnia dziecko. Chętniej będzie słuchać naszego zdania i opinii, wzbudza samodzielne myślenie.


Czynne słuchanie będzie skuteczne jeśli naprawdę chcesz:


  • pomóc

  • słuchać

  • akceptować jego emocje

  • zaufasz że sobie poradzi

  • zakcetepujesz że uczucia się zmieniają

  • wiesz, że dziecko to ktoś indywidualny


Przykłady czynnego słuchania:


Dziecko: Nie mam nikogo do zabawy, odkąd rodzina Tomka pojechała na urlop. Po prostu nie wiem, co mam tu robić, żeby się zabawić.

Dorosły: Brak ci Tomka przy zabawie i nie wiesz, jak mógłbyś spędzić czas.

Dziecko: Tak, chciałbym, żeby mi coś przyszło na myśl.


Dziecko: Mam w tym roku okropną nauczycielkę. Nie lubię jej, jest starą nudziarą.

Dorosły: To brzmi, jakbyś był naprawdę rozczarowany swoją nauczycielką

Dziecko: Bo jestem!


Dziecko nie może mieć poczucia winy ze względu na swoje odczucia i emocje.


Prócz tego warto też pamiętać, że milczenie również może być akceptacją, gdy dziecko zajmuję się pracą, pozostawienie go na uboczu to efekt okazania akceptacji dla danego zachowania, uważam że zbyt często wtrącam się w pracę dzieci i narzucamy swoje pomysły. Możemy również otworzyć drzwi w dyskusji z dzieckiem używając takich słów jak „aha” „oho”, „interesujące” „opowiedz o tym”. Oczywiście istnieje również ryzyko stosowania aktywnego słuchania, na przykład, gdy ma to być próba manipulacji, albo otwarcie drzwi (zaciekawienie), żeby zaraz je zamknąć. Po prostu nie każdy ma tyle czasu, żeby wytrzymać z czynnym słuchaniem do końca lub na początku stosuje aktywne słuchanie, ale za chwile poddaje ocenie i moralizowaniu zachowanie dziecka. Dzieci mogą zacząć odbierać wtedy czynne słuchanie jako manipulowanie.


Przykład zamknięcia drzwi:


Dorosły: Wyglądasz tak, jak gdyby było ci smutno.

Dziecko: Jacek mnie podrapał.Dorosły. To nie było przyjemne.

Dziecko: Nie. Dostanie ode mnie twarzy.

Dorosły: No, to nie byłoby miłe z twojej strony (ocena)

Dziecko: Jest mi wszystko jedno! Chce go bić!

Dorosły: Bicie się nie jest dobrym sposobem usuwania różnic zadania (moralizowanie). Dlaczego nie pójdziesz z nim porozmawiać (Radzenie)

Dziecko: To jakiś zart! (Drzwi zostały zamknięte)


Dziecko dowiedziało się, że dorosły nie spodziewa się po nim rozwiązania tego rodzaju problemu, że nie może zaakceptować jego uczuć i nie dała mu przemyśleć własnych uczuć.


Należ również pamiętać, że czynne słuchanie to nie papugowanie dziecka. Jeżeli ktokolwiek z nas usłyszy „Jesteś brudnym starym trepem”, to odpowiedź „Uważasz, że jestem brudnym starym trepem” skutecznie zakończy tą dyskusję śmiechem. To nie jest odkodowywanie uczuć i intencji. Podobna sytuacja ma miejsce pod kątem intensyfikowania uczuć. Gdy dziecko powie nam:„Nienawidzę swojego brata, chce go za bić” odpowiedź „Musisz za nim nie przepadać” może poskutkować, że dziecko pomyśli że kompletnie go nie rozumiesz, przecież to dziecko chce go zabić, jest naprawdę wściekłe! Taki komunikat ma moc zrozumienia.


Należy pamiętać, że nasze emocje przemijają.


Kluczem do ich zniknięcia jest ich akceptacja. Najważniejsze w czynnym słuchaniu jest to, że pomaga wydobyć uczucia i określić problem, resztę dziecko mamy nadzieje, że załatwi już samodzielnie.


Nie powinniśmy jako dorośli odbierać dzieciom ich problemów, ucząc przy tym bezradności.


Czynne słuchanie może nie pomóc od razu, może po czasie, ale uruchomi takie zdarzenia jakich nie planowaliśmy. Dziecko odpowiednio nakierowane przez nas, może przyjść nawet za parę dni oznajmiając, że samodzielnie rozwiązało problem. Czynne słuchanie czasami może nie pomóc, ale ważne, że pokazuje nas jako człowieka, który chce słuchać i pomóc. Nie zawsze też trzeba czynnie słuchać. Czasami dziecko po prostu prosi o pomoc lub nie chce rozmawiać, to naturalne dziecko po prostu potrzebuje faktów.


Przytoczony powyżej sposób jest oczywiście tylko jedną z wielku technik radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, emocjami i komunikatami - dla jednych metoda skuteczna dla innych nie. Dla mnie chyba najbardziej naturalną i opartą na relacji. Aktywne słuchanie działa głównie w momencie, kiedy dziecko ma problem, a co w sytuacji, gdy to dorosły ma problem lub następuje konflikt potrzeb? O tym w następnych artykułach :)


Artykuł napisany na podstawie - Thomas Gordon - Wychowanie bez porażek

Zdjęcia ze zbiorów Unsplash.com

67 wyświetlenia
  • Czarny Facebook Ikona
  • Czarny Instagram Ikona
  • Czarny Pinterest Ikona
  • Czarny LinkedIn Icon